Tarta śliwki w czekoladzieGdy mąż przyniesie do domu kilka kilo śliwek na powidła, nie pamiętając, że już mieliśmy ich w tym roku nie robić, to poza dorobieniem powideł i zrobieniem nocnych pieczonych śliwek, można upiec tartę pt. ‘śliwki w czekoladzie’, która o dziwo, całkiem smakuje jak te czekoladki z suszonymi owocami. Jak na przepis eksperymentalny wyszło zaskakująco dobrze (a eksperymenty w pieczeniu to większe jednak ryzyko, niż przy innych daniach, które wcześniej można spróbować), choć uprzedzam, że efekt ‘jak czekoladki’ uzyska się a) przy węgierkach naprawdę powidłowych (jak dla mnie – jedynych, które się do tego celu nadają), tj. późnych, małych, bardzo dojrzałych (czyt. słodkich, nie rozpadających się, ale za to lekko pomarszczonych) i aromatycznych (jak dla mnie, to mają coś wspólnego z wędzonymi na kompot z suszu), b) przy użyciu jak najlepszej czekolady do polewy (u mnie ponad 70% kakao, do celów kulinarnych). Ciasto opisane poniżej jest tylko lekko kakaowe – można by użyć np. wyraźnie czekoladowego, z którego robiłam ciasteczka, przemnażając składniki x 2. Jedno i drugie jednak może być trudne w krojeniu, ale z moich doświadczeń kruche kakaowe tak po prostu ma i trzeba postarać się zrobić to jak najlepiej, ale okruszków i nierówności nie traktować osobiście.  O ile ciasto i nadzienie są twórczością własną, polewę zapożyczyłam z tego przepisu (w proporcji 80%).Tarta śliwki w czekoladzie

Składniki:

  • 150g zimnego masła
  • 250g mąki
  • 30g mielonych migdałów*
  • 20g kakao
  • 3 łyżki drobnego cukru
  • kilka łyżek zimnej maślanki

Owoce:

  • 700g (waga po wydrylowaniu) drobnych, dojrzałych węgierek
  • 4 łyżki brązowego cukru (typu ciemny muscovado)

Na dno:

  • łyżka drobnego cukru
  • 1,5 łyżki mąki (skrobi) ziemniaczanej
  • Polewa:
  • 80g gorzkiej, jak najlepszej czekolady
  • 3 łyżki śmietany 18% (niewarzącej się) lub kremówki
  • 2 łyżki amaretto (ew. innego aromatycznego alkoholu)

Opcjonalnie: uprażone migdały w płatkach do dekoracji; dodatkowy alkohol do skropienia śliwek

* można również użyć samej mąki

Przygotować ciasto: masło posiekać z suchymi składnikami, zagnieść na okruchy, połączyć w gładkie ciasto za pomocą maślanki. Schłodzić co najmniej 30 minut w lodówce. Po tym czasie rozwałkować na okrąg, wyłożyć foremkę na tartę ok. 23-24cm (jeśli zostanie wam trochę ciasta, można z niego upiec kruche ciasteczka). Schłodzić ponownie co najmniej 30 minut (można od razu z obciążeniem, tzn. wyłożone pergaminem i wysypane np. fasolką). Po tym czasie piec na ślepo (tzn. z obciążeniem jw.) ok. 12 minut w 190 st. C. i kolejne 10 min bez obciążenia.

W między czasie przygotować śliwki: umyć, wydrylować, pokroić na ćwiartki (ew. połówki, jeśli są b., b. drobne) i wymieszać z brązowym cukrem. Osobno zmieszać mąkę ziemniaczaną z drobnym cukrem i wysypać powstałą mieszanką dno podpieczonej jw. tarty. Wyłożyć na to śliwki i dokładnie wyrównać. Umieścić z powrotem w piekarniku i piec kolejne 25 minut, lub aż śliwki będą miękkie, ale nie zaczną się rozpadać lub przypalać. Opcjonalnie można ciasto delikatnie skropić alkoholem bezpośrednio po wyjęciu z piekarnika. Wystudzić na kratce.

Przestudzone ciasto polać polewą: podgrzać do zagotowania śmietanę/śmietankę z alkoholem, zdjąć z ognia i szybko zmieszać z drobno posiekaną czekoladą, natychmiast polać zygzakami ciasto Uwaga, polewa szybko gęstnieje! Opcjonalnie można na wierzchu rozrzucić uprażone wcześniej płatki migdałowe. Odstawić całość do zastygnięcia przed krojeniem za pomocą ostrego noża (moim zdaniem bez ząbków) – choć przygotujcie się na to, że przynajmniej pierwszy kawałek nie pokroi się fantastycznie ;).