Japoński chleb mleczny (chlebek Hokkaido) Wracam do Was w czasie zarazy ;), z przepisem na wypiek w sam raz dla osób szukających domowego zajęcia. Uwaga, zawiera drożdże, czyli towar obecnie mocno poszukiwany, więc warto zaplanować wcześniej zakupy (internetowe?).

Mówi Wam coś nazwa japoński chleb mleczny? Ew. chleb (z) Hokkaido? A może kojarzycie zdjęcia rumianych, puszystych bochenków z wyjątkowo lekkim, rwącym miąższem? To właśnie ten chleb, i do tych zdjęć długo wzdychałam. Kluczem do tego sukcesu jest podobno kleik, tzw. tangzhong. W końcu upiekłam i… jakoś zachwytu nie było. Przede wszystkim nie wyszło mi takie ciasto, jak na zdjęciach! Dość długo nie rozumiałam, co poszło nie tak, aż znalazłam w internecie fotki poglądowe takiego chleba krojonego nożem a odrywanego po kawałku – tak, to „rwane” chmurkowe wnętrze to to ostatnie, krojąc nie uzyskuje się takiego efektu. Chcąc ponownie upiec chleb długo naszukałam się przepisu z którego korzystałam, bo te najpopularniejsze mają i śmietankę, i mleko w proszku/skondensowane, a pamiętałam, że nie użyłam tych składników. Ostatecznie wróciłam właśnie do jednego z tych najczęściej linkowanych, poza tym, że z mleka w proszku lub zamienników zrezygnowałam. Pamiętając poprzednią próbę, użyłam także mieszanki mąki tortowej i manitoby, która jest jasna i delikatna, ale zawiera także dużo białka. Możecie również użyć samej mąki pszennej uniwersalnej, zwłaszcza w warunkach kryzysowych ;), chlebowa jednak tu się moim zdaniem gorzej sprawdza (podobnie jak w np. chałce), więc nie polecam – można ją jednak dodać do kleiku.Chleb Hokkaido

Składniki:

Kleik (tangzhong)

  • 6 łyżek wody
  • 2 łyżki mąki pszennej (uniwersalnej, tortowej lub chlebowej)

Ciasto właściwe

  • kleik jw.
  • ¼ szklanki mleka
  • 10g świeżych drożdży/łyżeczka instant
  • 320-350g mąki pszennej (uniwersalnej, tortowej lub najlepiej – mieszanki 1:1 tortowej i wysokobiałkowej manitoby, patrz: uwagi powyżej)
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/4 szklanki drobnego cukru
  • 1/4 szklanki śmietanki 30%
  • 1 jajo
  • 2 łyżki miękkiego masła

Na glazurę

  • roztrzepane jajo/białko i/lub mleko

Zacząć od zrobienia kleiku: wymieszać dokładnie w rondelku na małym ogniu mąkę z wodą (nie powinno być grudek, więc może przydać się trzepaczka). Podgrzewać, bardzo często mieszając, aż całość wyraźnie się zagęści (a nawet zżeluje, cytując oryginał). Gotowy kleik wystudzić do temp. pokojowej.

Mleko minimalnie podgrzać, aż będzie letnie, rozprowadzić nim świeże drożdże (instant po prostu wsypać), odstawić na do 10 minut lub aż mleko się lekko spieni. W między czasie wymieszać suche składniki (mąkę – najlepiej zacząć od mniejszej sugerowanej ilości, tj. 320g, sól, cukier) i osobno mokre (kleik, śmietankę i jajo). Gdy mleko się spieni, dodać je do mokrych składników i delikatnie wymieszać (tylko do połączenia składników). Połączyć suche składniki z mokrymi i wyrobić gładkie ciasto (ręcznie lub mikserem, ale polecam to ostatnie). Jeśli mimo co najmniej kilku minut wyrabiania będzie wciąż bardzo lepkie, dodać dodatkowe 15-30g mąki. Na koniec (przy wciąż chodzącym mikserze) dodać masło (łyżka po łyżce) i wyrabiać, aż masa będzie zupełnie elastyczna i lśniąca. Odstawić do wyrastania pod przykryciem na 1-2h w temp. pokojowej lub przełożyć do lodówki (podobno można trzymać kilkanaście h, nawet do 24 godzin – nie próbowałam).

Wyrośnięte ciasto odgazować, podzielić na 3-4 kawałki, każdy rozpłaszczyć, następnie zwinąć w wałek. Umieścić jeden obok drugiego w natłuszczonej i omączonej średniej keksówce. Odstawić do ponownego wyrastania na ok. 60 minut (powinno podwoić objętość). Przed pieczeniem posmarować jajem/białkiem, opcjonalnie roztrzepanym z mlekiem, ew. samym mlekiem. Piec w 180 st. C. (termoobieg) ok. 30 minut lub do suchego patyczka; przykryć od góry, gdyby za bardzo się rumieniło.

Chleb najlepiej smakuje świeżo po upieczeniu, ale kolejnego dnia także nie jest zły, no i oczywiście z wychodzą z niego świetne tosty. Pamiętajcie, że przekrój jak na większości zdjęć uzyskuje się przez rwanie bochenka, nie krojenie ;).

Podobne przepisy: