Dżem z cukiniiOd paru lat zasadniczo nie cierpię na nadmiar cukinii. Jest to efekt m.in. zgubnego wpływu M (‘zasadź mniej’) połączonego ze śmiercią naturalną paru sadzonek. A jednak dopadła mnie tego lata moment chwilowej kumulacji, kiedy lekkomyślnie przyjęłam od sąsiadki parę maczug ;), a w ogrodzie własne owoce postanowiły dojrzeć. Przypomniałam sobie o przepisie na „masło z cukinii”, który mignął mi niedawno w internecie. Trochę zastanowił mnie w nim minimalizm składników, ale uznałam, że zrobię jak w oryginale i najwyżej będę myśleć potem, co dalej. Tak postąpiłam i, jak się obawiałam, powstała masa miała zdecydowanie za mało smaku. Popracowałam więc nad nią jeszcze trochę, jeszcze dłużej poddusiłam aż uzyskałam pół litra wytrawnego dżemu, który zaskakująco smakuje jak… kapusta wigilijna. Można by go więc użyć do pierogów, ale u mnie trafił jako dodatek do ryby, sera lub prosto na pieczywo. Smaki (nie konsystencja) w sumie zbliżone do zeszłorocznej włoskiej cukinii na zimno.Cukinia w słoiku

Składniki:

  • 1kg startej cukinii (bez dużych pestek)
  • 1 mała cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 łyżki oliwy
  • sól, pieprz, chilli/ostra papryka (do smaku)
  • 2 łyżki delikatnego octu (np. jabłkowego)
  • 2 łyżeczki cukru (lub do smaku)

Cukinię wyłożyć na sitko, oprószyć solą, wymieszać, odstawić na ok. godzinę, co jakiś czas potrząsając sitkiem; na koniec jeszcze lekko osuszyć ręcznikiem. Zeszklić drobno posiekaną cebulę i czosnek na 2 łyżkach podgrzanej oliwy, dodać osuszoną cukinię, ocet i cukier. Zagotować, następnie skręcić ogień na mały/średni i dusić aż cukinia będzie zupełnie miękka, kładąca się pod łyżką (o konsystencji właśnie kapusty wigilijnej ;). W trakcie gotowania doprawić do smaku solą, pieprzem i ostrą papryką (tej ostatniej dałam ok. ¼ łyżeczki), pod koniec sprawdzić doprawienie. Gotowy dżem przełożyć do słoika, wystudzić i przechowywać w lodówce.

OgórkiSierpień to, wiadomo, także czas kiszenia ogórków. Z jakiegoś powodu od kilku lat ja się tym zajmuję, ale to M kilka sezonów temu zrobił research ogórkowy i było potem trochę eksperymentów. W końcu doszliśmy do metody, która się sprawdza bez niespodzianek zarówno do małosolnych (trzymam ok. 2,5 dnia) i kiszonych (jemy najwcześniej po 3 miesiącach). Jedna rzecz się nie zmieniła: używam tylko swoich ogórków ogrodowych, bo nawet z tych od sąsiadki nie zawsze mi wychodziły; być może to kwestia nawożenia (przeazotowania). Jeśli ktoś ma sprawdzone źródło kupnych do kiszenia, to gratuluję, ja nie trafiłam ;). A ponadto…

  • Woda powinna być możliwie twarda (dlatego zaczęłam używać przefiltrowanej wodociągowej, czyli takiej, jaką pijemy na co dzień i która jest średniotwarda, ale wyraźnie twardsza od przegotowanej).
  • Ogórki najlepiej kisić jak najszybciej (czyt. tego samego dnia) po zebraniu (chodzi m.in. o poziom cukru).Ogórki kiszone
  • Często stosuje się w kiszeniu metodę 5%, tj. 5% soli do wody (w przypadku litra wody jest to 50g soli), jednak dla mnie takie ogórki wychodzą za słone – idealne jest 4% soli oraz, uwaga, 1% cukru (który przyspiesza fermentację). Do litrowego słoika wchodzi mi ok. pół litra wody, więc to pół litra zawiera 20g soli i 5g cukru; sól jest zawsze niejodowana.
  • Z dodatków czosnek, koper i chrzan (korzeń) to mus, ale te ostatnie dwa mogą być suszone; opcjonalnie można dać kawałek chilli lub odrobinę estragonu. Innymi rzeczami typu liśćmi dębu nie zawracam sobie głowy.

Może komuś się przyda ;).