Zielony chłodnik

Upałów w Polsce chwilowo nie ma, ale kto wie, czy nie wrócą, a wtedy wiadomo, że najlepiej je się sałatki lub chłodniki. W repertuarze miałam dotychczas trzy: botwinkowy, „biały” i gazpacho, choć francuskie vichysoisse raz przyrządziłam (na kolację tematyczną dla gości).

Chłodnik z sałatą zaczerpnęłam z Veg Everyday Hugh Fearnleya-Whittingstalla. Szczerze mówiąc, kierował mną – jak co rok… – nadmiar sałaty na grządkach. HFW uważa, że to wariant vichysoisse, choć jeśli zastąpimy pora cebulą (zgodnie z sugestią autora), z oryginału zostają głównie ziemniaki i chłodnik ;). Moja wersja ma trochę inne proporcje: użyłam m.in. nieco więcej ziemniaków, dodałam lubczyk i więcej płynu, poza tym Hugh przestrzegał przed zmiksowaniem całości, uważając, że ziemniaki należy osobno przetrzeć. No cóż, moje się po pierwsze lekko rozpadły ;), po drugie przecieranie to największe zło, a po trzecie jadłam zmiksowane zupy ziemniaczane i nigdy nie wydawały mi się kleiste. Może to kwestia gustu? Dodam, że zupa dobrze smakuje także na ciepło i jest znacznie bardziej wyrazista niż inny eksperyment z sałatą, jaki mi się zdarzył... Magiczne działanie ziemniaka ;)? Inne proporcje? A może bardziej esencjonalny bulion, bo warto przy tak „ubogich” składnikach użyć jako bazy jak najlepszego (u mnie, jak od paru lat zawsze, domowy).

Składniki:

  • ok. 160g ziemniaków (dwa małe),
  • 1 mała cebula,
  • 500ml dobrego bulionu (warzywnego, drobiowego),
  • 1 mały zielony ogórek,
  • mała główka sałaty masłowej,
  • ok. 2 łyżek liści świeżego lubczyku,
  • szczypta gałki muszkatołowej,
  • łyżka śmietany (niewarząca się lub wcześniej zahartowana*)
  • sól, pieprz
  • do podania: szczypiorek, lubczyk; śmietana, grzanki

* Dokładnie wcześniej wymieszana z niewielką ilością zupy, stopniowo domieszana do reszty potrawy.

Cebulę przesmażyć na niewielkiej ilości oleju. Dodać umyte (jeśli młode)/obrane ziemniaki, przekrojone na ½, zalać bulionem (i ok. 50-100ml wody, żeby ziemniaki były przykryte), gotować ok. 10 minut. Dodać drobno pokrojonego ogórka, lubczyk i poszatkowaną sałatę, gotować dalsze 5 minut. Całość zmiksować w blenderze ze śmietaną, doprawić szczyptą gałki, solą i pieprzem do smaku. Jeść od razu w opcji na ciepło lub w wersji chłodnik schłodzić co najmniej kilka h przed podaniem. Można podawać z grzankami i dodatkową kapką śmietany (pominęłam), posypane np. szczypiorem lub świeżym lubczykiem. U nas na stole, jak widać, były dwa warianty – ten mniej ‘aromatyczny’ dla osób jeszcze idących do pracy ;).

Żeby było bardziej zielono na talerzu, można zamiast sałaty użyć szpinaku (ew. mieszanki sałaty i szpinaku). Można także kombinować z gatunkiem sałaty, np. użyć roszponki.

PS. Jeśli ktoś stęsknił się za Bicą, Oscypkiem i s-ką, zapraszam gościnnie do Grażyna gotuje.