Wbrew temu, co widzimy za oknem, mamy lato. A jakie skojarzenia wywołuje we mnie to słowo…? Po pierwsze, posłuchajcie (choć to imho melancholijna melodia schyłku lata, nie jego początku):

Po drugie, to książka Tove Jansson o tym samym tytule. Jeśli gdzieś traficie na Lato, gorąco polecam.

„Cała wyspa błyszczała, morze lśniło, powietrze było lekkie jak puch.

– A ja umiem nurkować – powiedziała Sophia. – Czy ty wiesz, jak to jest, kiedy się nurkuje?

– Oczywiście, że wiem – odparła babka. – Zostawia się wszystko, odbija się nogami i daje się nurka. Wodorosty ślizgają się po nogach, są brązowe, a woda jest przejrzysta, jaśniejsza na górze, no i te bąbelki. Człowiek ześlizguje się w dół […] A potem pływa dalej”.

„Kąpiel poranna” [w:] Lato, Tove Jansson

A ja tak dawno nie nurkowałam…

Po trzecie, to garść obrazów. O takich. Uwaga: zdjęcie 1sze, tj. to pt. „szczyt kiczu”, jest całkowicie naturalne 🙂

LatoLatoLatoLatoLatoLatoLatoLatoLatoLatoLatoLatoLatoLatoLatoLatoLatoLato

Ta osoba na drzewie, to ja 🙂 Zrywająca ostatnie śliwy, jakie pojawiły się na tym drzewie (4 lata temu owocowało ostatni raz…)