Herbata z cytryną

Jestem chora ;(. Zgodnie z zaleceniami mojego ulubionego lekarza domowego ;), piję dużo. Poza hektolitrami wody, także różne herbatki.

Choroba i kac i to chyba jedyne momenty, kiedy mam zmniejszoną ochotę na kawę. Herbata z cytryną kojarzy mi się z dzieciństwem (nie wczesnym – jak pisałam wcześniej, wtedy herbaty mi nie dawano) i z chorowaniem – co wychodzi na to samo, bo pół dzieciństwa spędziłam chorując i czytając książki. Wtedy herbata była lekko słodzona i słaba, teraz jest gorzka i mocniejsza, a czasem proporcje cytryny do herbaty takie, że można powiedzieć, że piję cytrynę z herbatą, a nie na odwrót. Ta widoczna na zdjęciu powyżej była całkiem umiarkowana, nie tylko dla cytrynofilów, a zdjęcie robione wczoraj (bo dziś Warszawa tonie w deszczu). Chyba czas na kolejny kubek.