Kompot z suszu i świąteczne życzenia

Gotowi do Świąt? Wszystko upieczone i ulepione? U mnie w drodze ostatnia partia pieczywa, zostały jeszcze dekoracje, sprzątanie itd. – bo w tym roku gospodarzę i na Wigilię, i kolejnego dnia. Kompot z suszu – według wytycznych Maminych, podawanych przez telefon – zrobiony. Ok. 1/2 składu to moje własne suszone jabłka, z jabłoni z ogrodu. Są także suszone, wędzone śliwki: tylko w kompocie wigilijnym toleruję ich aromat. Słowo 'wigilijny’ jest nieprzypadkowe, bo w mojej rodzinie kompot pojawia się tylko na Wigilię, między daniami głównymi a deserem, i jest bardziej jadany niż pijany – tj. na stole stawia się misę zapełnioną w 1/2 owocami, przykrytymi płynem i każdy nakłada sobie do miseczki porcję  – u mnie zazwyczaj proporcje to owoce:sok 1:1. U rodziny mojego M natomiast jest sam płyn, proponowany jako napój do popijania potraw przez całe Święta (i szczerze mówiąc rzadko z niego w tej formie korzystam, woląc tradycję z rodzinnego domu ;).

A oto i przepis:

Kompot z suszu

Składniki:

  • garść suszonych śliwek (wędzonych)
  • ok. 5-6 suszonych gruszek
  • duża garść suszonych jabłek
  • opcjonalnie: kilka śliwek suszonych nie wędzonych, parę suszonych moreli
  • 1 laska cynamonu
  • 3 goździki
  • sok z 1/2-1/4 cytryny
  • ok. 2-3 łyżek cukru (brązowy lub nie)

Suszone owoce umieścić w garnku, w którym planujecie je gotować, dodać korzenie, całość zalać wodą (cytując moją Mamę, „tyle by przykryć i potem drugie tyle” – myślę, że trzeba liczyć coś ok. 2,5 litra). Odstawić na ok. 3 godziny. Po tym czasie zagotować, skręcić ogień na średni i dosłodzić do smaku. Gotować ok. 20 minut, pod koniec lekko zakwasić cytryną i sprawdzić doprawienie. Dokładnie wystudzić przed podaniem (więc najlepiej przygotować dzień przed Wigilią lub najpóźniej tego samego dnia rano).

Korzystając z okazji chciałam Wam życzyć wesołych, smacznych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia – a sama idę ucierać lukier…

Kompot z suszu i świąteczne życzenia