Szybko, zielono i z tofu

Ostatnio miała być szybka obiadokolacja, a tofu wołało o spożycie. Nie wiem, jak Wy, ale od pomyłki indyjskiej pt. pasta tandoori, która sądziłam, że jest mieszanką suchych przypraw (nie wiem, czemu słowo ‚paste‚ nie dało mi do myślenia), uważam, że słoik pasty tandoori czy tikka masala to przydatna rzecz w spiżarni czy, po otwarciu, w lodówce. Tak, półprodukt, ale użyteczny, zwłaszcza, jeśli trzeba zrobić szybki obiad. Lub kolację.

Składniki: ok. 150g naturalnego tofu, pokrojonego w większą kostkę,  2 łyżeczki pasty tikka masala/tandoori, pół łyżeczki kuminu (opcjonalnie), łyżka oliwy, garść sałaty i np. rukoli, 1 cebula dymka, dodatkowa oliwa, sok z limonki/cytryny, opcjonalnie: trochę ugotowanego makaronu soba/chińskiego, rzodkiewki/ogórek długi

Tofu dobrze, ale delikatnie, żeby się nie rozpadło, wymieszać z pastą , kuminem (jeśli używamy) i oliwą. Sałatę umyć, wymieszać z pokrojoną dymką (cebula w plasterki + szczypior drobno)  i opcjonalnie z pokrojoną w plastry rzodkiewką/ogórkiem, skropić oliwa i sokiem z limonki. Jeśli korzystamy – np. mamy resztki z obiadu – z ugotowanego makronu, także go dodać.

Rozgrzać suchą patelnię, smażyć tofu partiami (po ok. 2 minuty na stronę). Sałatę posypać tofu, szczodrze doprawić limonką/cytryną. Jeść od razu, np. z pitą lub naanem, bądź innym podobnym pieczywem.

No i jeszcze jeden ciekawy skutek uboczny jest taki, że wszystko, co zanurzy się w paście, jest obłędnie czerwone…