Sernik piernikowy

Pamiętacie sernik londyński? Kto nie zna, powinien się niezwłocznie zapoznać, a dla tych co znają i lubią, mam kolejną propozycję – mianowicie mój autorski cheesecake piernikowy. Przepis właściwie dokładnie taki sam, jak w londyńskim, wprowadziłam tylko drobne dodatki lub zmiany. Zakłada on, że zostało nam trochę pierników świątecznych – te można jednak spokojnie a/wyprodukować, b/zastąpić ciasteczkami imbirowymi, np. takimi jak są sprzedawane w sklepiku spożywczym w Ikei lub kupnymi piernikami bez czekolady. Najlepiej, żeby były dość ostre w smaku. Moje pierniki miały resztki ozdób (mak, sezam, niekiedy fragmenty lukru – zdrapałam tylko te większe lub te, które dało się zdrapać, resztą się nie przejmowałam i zmieliłam z ciasteczkami w malakserze). W wyniku pomyłki kuriera Leclerc 450g serka było wersją light (5% tłuszczu) i sernik wyszedł – jest może minimalnie mniej zbity, bardziej miękki – więc, jeśli ktoś chce, może zastąpić część serka wersją chudszą. Do polewy użyłam domowego dżemu pomarańczowego; pierwotnie miał być imbirowy Chivers, ale to było zanim go spróbowałam. Jeśli ktoś lubi dżem imbirowy, może go użyć.

Przepis: Spód: 150g pierniczków bez czekolady, 75g niesolonego roztopionego masła, 600g serka śmietankowego typu Philadelfia (najczęściej używam Turka Świeży Serek, m.in dlatego, że występuje w opakowaniach 450 i 150 g = 600 g), 150g drobnego cukru, 3 duże jajka, 3 duże żółtka jajek, 1 i pół łyżki ekstraktu waniliowego, 1 i pół łyżki soku z cytryny, 1,5 łyżeczki przyprawy do piernika (polecam Kamis), forma tortowa średnicy 20 cm, bardzo mocna folia aluminiowa

Zmielić (lub rozgnieść) ciasteczka na okruchy, dodać masło i wyrobić na mokry piasek. Wyłożyć pierniczkową masą spód formy, przyciskając palcami (polecam, b. przyjemne) lub łyżką. Schłodzić formę w lodówce. Rozgrzać piecyk do 180ºC. Ubić serek aż stanie się gładki, dodać cukier. Wbijać jajka i żółtka jajek, dodać wanilię, sok z cytryny i przyprawę do piernika. Zagotować wodę w czajniku. Owinąć formę podwójnie złożoną folią aluminiową, włożyć do większej formy. Jeśli mamy wątpliwości, czy tortownica jest dobrze zabezpieczona, owińmy folią jescze raz. Wlać masę serową do formy z ciasteczkowym spodem, i wlać gorącą wodę do większej formy, mniej więcej do połowy wysokości. Wstawić do piecyka i piec ok. 55 min – wierzch powinien być ścięty, ale sernik pod spodem miękkawy. Ostrożnie wyjąć, odpakowac formę z folii i studzić. Nie przerażać się wilgocią w odpakowanej folii – to normalne, że trochę wody się tam zbiera. Ciasto najlepsze jest na następny dzień, wtedy też można przygotować polewę.

Polewa: 4 łyżki dżemu pomarańczowego, 1-2 łyżki wody, 1/4 łyżeczki przyprawy do piernika (jw.), 1-3 łyżeczki mąki ziemniaczanej.

Dżem podgrzać z wodą i przyprawą do piernika (nie zagotowywać), zdjąć z gazu, wmieszać stopniowo mąkę (najlepiej przesianą). Ilość zależy od płynności dżemu. Polewa powinna być na tyle lejąca, aby dało się nią oblać wierzch ciasta, ale zarazem nie zanadto, żeby zbyt mocno nie spłynęła; zazwyczaj 1-2 łyżeczki mąki ziemniaczanej wystarczają. Odstawiamy polewę na 1-2 minuty do lekkiego wystudzenia i zgęstnienia, oblewamy ciasto z wierzchu, zostawiamy do zastygnięcia.

Wersji classic nic nie przebije, ale ta jest również bardzo dobra. I wciąga.