Gravlax

To pierwszy gravlax, jakiego spróbowałam, ale na pewno nie ostatni. Uwielbiam łososia w niemal każdej postaci i ta mi bardzo zasmakowała. Określiłabym go jako w połowie drogi między wędzonym a surowym; najbardziej przypomina mi wędzonego łososia dzikiego. Jednak, jak wywnioskowałam z reakcji M, nie jest to danie dla każdego (i bdb, tym więcej dla mnie…). Skorzystałam z przepisu Nigelli, podanego w programie świątecznym sprzed 2 lat, i chętnie wypróbuję inne w przyszłości. Robiłam z jednego filetu 0,5 kg, tj. z 1/2 porcji.

Składniki: 1kg surowych filetów z łososia, 4 łyżki soli, 4 łyżki cukru, 3 łyżeczki musztardy angielskiej (gotowej, nie w proszku – tj. ja użyłam proszku Coleman's do zrobienia pasty, zgodnie z instrukcją na pudełku; pewnie można użyć innej b. ostrej musztardy), 2 łyżki ginu (użyłam wódki), duży pęczek posiekanego koperku

Umieszczamy łososia skórą do dołu w szerokim, płaskim naczyniu, dopasowanym do rozmiaru łososia (użyłam owalnego naczynka żaroodpornego z Ikei). Sól, cukier, alkohol i musztardę mieszamy w miseczce na gładką pastę, smarujemy nią łososia, pokrywając całe mięso. Na to sypiemy koperek, wklepujemy, tak, aby przykryć całe mięso. Obracamy filet skórą do góry. Naczynie zakrywamy folią spożywczą, wciskając ją w ścianki naczynia, aby ryba była ściśle przykryta, czynność powtarzamy z kolejną warstwą folii. Obciążamy łososia paroma puszkami lub słoikami i wsadzamy do lodówki na 2-3 dni (im dłużej, tym bardziej słony). Po tym czasie wyjmujemy rybę, strzepujemy koperek i kroimy w cienkie, poprzeczne plastry, uważając, aby skrawać ze skóry, a nie ze skórą (co nie udało mi się w przypadku pierwszych paru plastrów: patrz zdjęcie). Nie skrojoną rybę przechowywać w folii w lodówce do ok. tygodnia.

Można podawać z sosem musztardowym (musztarda + cukier lub miód + posiekany koperek), najlepiej z ciemnym pieczywem – ale mi smakuje w kazdej formie…